środa, 8 lutego 2017

Durarara!! "Rybki" – rozdział 13

Rozdział 13

– Tsugaru! Wstawaj, wstawaj! Pierwszy dzień szkoły~  cieszysz się~?

Blondyn odruchowo się skrzywił, gdy usłyszał przy uchu głos wyraźnie droczącego się z nim Psyche. Z niezadowoleniem przekręcił się na bok, tym samym odsuwając telefon od ucha.

– Nie – bąknął. – Ty sam też wolisz wakacje, więc nie bądź taki wesoły.

– No wiem, wiem, wakacje są lepsze, ale staram się myśleć pozytywnie. Też powinieneś spróbować.

– Ciekawe co się stanie z tym twoim myśleniem pozytywnie na matematyce – Tsugaru, mówiąc to, niechętnie wychylił głowę spod kołdry. Schował się z powrotem po niecałej sekundzie. Było zdecydowanie za jasno.

Nie mów nic o matmie.. – syknął z niezadowoleniem Psyche. – Psujesz moją motywację.

Tsugaru powstrzymał się przed parsknięciem śmiechem. W tym akurat był dobry. Swoją motywację do życia psuł prawie codziennie.

– Tsugaru! Wstawaj do szkoły! – zza drzwi usłyszał głos szykującej się do pracy mamy. Ciche stukanie wskazywało na to, że miała już na nogach szpilki. Zwykle o tej godzinie była już w drodze do pracy, więc raczej się spieszyła.

– Już wstaję! – odkrzyknął jej blondyn.

Mama?  – spytał przez telefon Psyche.

– Mmm, do zobaczenia w szkole.

Do zobaczenia~

Kiedy wyszedł z pokoju, zobaczył swoją mamę, która szukała czegoś w szafce w przedpokoju.

– Tata cię zawiezie, bo idzie trochę później do pracy – powiedziała szybko. Najwyraźniej nie chciała niczego zapomnieć, ponieważ dokładnie sprawdzała, czy aby na pewno ma w torebce wszystko to, czego potrzebuje.

– Mogę pojechać metrem…

– Nie, nie, on cię zawiezie. Nie idź nigdzie sam – uśmiechnęła się do niego i pocałowała go w policzek. – W kuchni masz śniadanie, papa~

– Pa.. – Tsugaru pożegnał ją w drzwiach, lekko marszcząc przy tym brwi.

Nie widząc zbyt wiele sensu w tym, co powiedziała jego mama, poszedł do łazienki. Przy myciu zębów patrzył w lustro, starając się jakoś rozbudzić i zmotywować. 

Nie rozumiał czemu mama uparła się, żeby zawiózł go tata. Nie mógł pojechać metrem, tak jak zwykle?

Tsugaru jeszcze bardziej zmarszczył brwi.

„Nie idź nigdzie sam.”

Nie ufała mu czy po prostu przesadnie się martwiła?

Blondyn nie do końca wiedział jak na to wszystko zareagować. Z jednej strony czuł się z tym źle, a z drugiej strasznie go to denerwowało. Na jego twarzy wymalował się przez to dość dziwny grymas. Niby zaciskał wargi w wąską linię i marszczył brwi z podirytowania, ale jednak miał smutne oczy.

Nabrał do płuc powietrza i wypluł z buzi pianę. Odłożył swoją szczoteczkę do kubeczka, wypłukał usta, umył twarz – zwykłe poranne czynności. Nieco pomogły mu one w niemyśleniu. 

Kiedy już przebrał się w pokoju w mundurek i poszedł do kuchni po śniadanie, lekko skinął na przywitanie głową do pijącego kawę taty. 

– Mama zrobiła ci śniadanie do szkoły – powiedział.

– Wiem.. mówiła – mruknął blondyn, domyślając się, że to przez to tak się spieszyła. Zwykle sam robił sobie śniadania albo po prostu kupuje coś sobie w szkole. – Miała na to czas? – spytał, pakując przy tym bentou do plecaka.

Tata wzruszył ramionami.

Tsugaru spojrzał na zegarek w telefonie. Prawdopodobnie przez robienie mu śniadania, mama spóźni się pracy. On za to – skoro nie musiał teraz niczego sobie szykować – miał trochę czasu dla siebie. 

Nie wiedząc czym innym się zająć, zrobił sobie płatki i usiadł przy stole na przeciwko taty, który zaczął go zagadywać. Rozmawiali o filtrze do akwarium. Według taty trzeba go było wymienić, ale Tsugaru tylko wzruszył ramionami, odpowiadając, że się na tym nie zna.

– Poczytam coś o tym później.. – mruknął Kichirou, chowając do kieszeni kluczyki od samochodu. 

Obaj byli już w przedpokoju i właśnie zbierali się do wyjścia. Po drodze nie rozmawiali zbyt wiele. Po prostu słuchali razem rozmawiającego z kimś spikera w radiu, a później blondyn zaczął z nudów szukać innych stacji. Większość popularnych piosenek, które słyszeli, znał od Psyche.

Po mniej więcej piętnastu minutach znaleźli się pod liceum Rairy i Kichirou zaparkował na parkingu.

– To miłego dnia w szkole.

– Dzięki.. – odpowiedział bardziej jakby odruchowo.

Sięgnął z tylnego siedzenia torbę i już miał zamiar wychodzić, ale…

– Tato – postanowił jednak zadać chodzące mu po głowie pytanie. – Dlaczego nie mogłem pojechać do szkoły sam?

Tsugaru to umknęło, ale Kichirou lekko zacisnął dłonie na kierownicy. Nie spodziewał się ze strony syna tego pytania. Razem z żoną liczyli raczej, że blondyn to przemilczy.

– Boicie się, że coś sobie zrobię? – spytał. – W sensie specjalnie?

Tata przeniósł na niego wzrok, ale dość szybko go później odwrócił. Skinął głową.

– Martwimy się – usprawiedliwił się niepewnie, wyraźnie oczekując reakcji typowego nastolatka z filmów. W końcu większość osób na miejscu Tsugaru reagowałoby oburzeniem.

Blondyn jednak tylko cicho westchnął i położył dłoń na klamce, wyraźnie szykując się do wyjścia. – Odbierzesz mnie też czy mogę wrócić sam?

Kichirou nie spodziewał się tego typu zachowania. Ze zdziwieniem przeniósł wzrok na swojego syna.

– Nie jesteś zły?

Tsugaru spojrzał na niego zmęczonym wzrokiem i pokręcił głową na boki. Nie wydawało mu się, żeby miał siłę na gniewanie się. Gdy był jeszcze w łazience, myślał, że się gniewa, ale koniec końców złoszczenie się wymagało od niego zbyt wiele energii. Zresztą, niepotrzebnie tylko wprowadziłby siebie w zły humor.

– Pójdę już – mruknął.

Otworzył drzwi.

– Tsugaru.

Przymknął je nieco i znowu przeniósł wzrok na swojego tatę.

– Wróć sam, tylko uważaj na siebie, okej?

– Okej.

***

– W sumie to matma nie była taka zła.

Tsugaru skinął głową, posyłając dosiadającemu się do niego brunetowi przelotne spojrzenie.

– Chociaż w sumie to każda następna będzie gorsza, nie? – zaśmiał się, choć wcale go to nie bawiło. – Ciężkie rzeczy dopiero przed nami…

– No tak – blondyn przyznał mu rację. Nie miał nic więcej do powiedzenia, więc w dalszym ciągu szturchał pałeczkami swoje śniadanie.

– Dlaczego to tak rozgrzebujesz? 

Blondyn lekko zmarszczył brwi, gdy to usłyszał. Spojrzał na jedzącego pączka Psyche, a później na swoje bentou. Choć mama włożyła w nie dużo pracy, to jakoś nie miał na nie ochoty.

– Tsugaru?

– Hm?

– Nie odpowiedziałeś..

Wzruszył ramionami. Naprawdę musiał mieć jakiś powód do rozgrzebywania śniadania?

– Nie masz apetytu?

Kolejne pytanie…

Dlaczego Psyche musiał ich tyle zadawać?

– Nie za bardzo – mówiąc to, zamknął pudełko z bentou i schował je z powrotem do swojej torby. Zawsze może zjeść je w domu.

– Ale… – brunet urwał i zacisnął usta w wąską linię. – W sumie to nieważne – uśmiechnął się, choć Tsugaru wyraźnie widział, że uśmiech ten był wymuszony. – A właśnie! – zaczął z wyraźnym zaciekawieniem. – Jak twoje wyniki?

– Moje co? – blondyn lekko zmarszczył brwi.

– Noo.. – Psyche wyglądał na nieco zmieszanego. – Twoje wyniki. Z pobrania krwi.

Dopiero po dwóch/trzech sekundach Tsugaru przypomniał sobie o swojej wymówce, której użył, aby nie zostawać u bruneta na noc. 

– Aa – mruknął na znak, że już wie, o co chodzi. – Wszystko okej – zmyślił.

Brunet uśmiechnął się, gdy to usłyszał. – To dobrze.

***

Tsugaru siedział wieczorem w pokoju na łóżku i czytał mangę od Psyche. Kiedy na jednej ze stron zobaczył kilka brązowych plamek – prawdopodobnie po kawie lub herbacie – słabo się uśmiechnął i przejechał po nich palcami. Wyobraził sobie bruneta, gdy ten przypadkowo zahacza ręką o kubek, a potem szybko stara się go jakoś złapać.

Chwilę później jednak zmarszczył brwi, bo z jakiegoś powodu zaczął sobie przypominać jego smutne spojrzenie. Ostatnio widział je co raz częściej i – choć nie był z tego dumny – to musiał przyznać, że był jego powodem. Tsugaru po prostu smucił Psyche, niezależnie od tego jak na to spojrzeć. W dodatku ostatnio różowe oczy bruneta były smutne coraz częściej. Na przykład wtedy, gdy układali razem puzzle… albo gdy wiele razy leżeli razem w łóżku i blondyn miał zły humor.. nawet dzisiaj w szkole na przerwie obiadowej.

Za każdym razem gdy tak smucił bruneta, Tsugaru był sobą rozczarowany. W końcu doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że go rani, ale mimo wszystko nie potrafił się zmusić do udawania, że wszystko jest okej. Bo lepiej by było, gdyby udawał, nie? Przynajmniej lepiej dla Psyche. O niczym by nie wiedział, myślałby, że wszystko jest w porządku. Nie miałby powodu do smutku, bo myślałby, że jego chłopak jest z nim szczęśliwy.

Tylko, że Tsugaru nie lubił kłamania. Nie chciał okłamywać ani Psyche, ani siebie. Kłamstwa niepotrzebnie wszystko komplikowały.

Szkoda tylko, że prawda tak bardzo raniła bruneta.

Blondyn ciężko westchnął i schował twarz w mandze. Zupełnie jakby mógł przez to na jakiś czas zniknąć. Jakby mogło to zlikwidować nieprzyjemny ucisk w żołądku.

Miał wrażenie, że Psyche byłby o wiele szczęśliwszy z kimś innym. Z kimś, kto by go tak nie dołował. Z kimś, kto byłby zmotywowany do życia i tak nie emanował pesymizmem. Kimś… kimś innym. Po prostu z kimś innym.

On sam natomiast… nie wiedział, z kim byłby szczęśliwszy niż z Psyche. Nie miał zielonego pojęcia, ale z całą pewnością nie czuł się ze sobą dobrze, gdy widział jego smutny wzrok.

*** 

– Właściwie to chciałem z tobą o czymś porozmawiać.. – zaczął nieco niepewnie, ściskając przy tym ramiączko od swojego plecaka.

Kiedy zobaczył pytające spojrzenie Psyche, poczuł jak coś przewraca mu się w żołądku. Naprawdę nie chciał zaczynać tej rozmowy, ale wiedział, że musiał – a przynajmniej tak sobie wmawiał.

– O czym?

No właśnie. O czym? Najlepiej od razu przejść do rzeczy, prawda? Na samym początku sprecyzować, o co chodzi i mieć to już za sobą.

– Chciałbym.. – zaczął, ale gdy usłyszał, że nieco drży mu głos, cicho odchrząknął i spróbował jeszcze raz. – Może… możemy zrobić sobie na jakiś czas przerwę?

Tak jak się tego spodziewał, Psyche zmarszczył brwi. Z jakiegoś powodu Tsugaru bardzo trudno było patrzeć mu w oczy. Prawdopodobnie obawiał się, że za chwilę zobaczy w nich zranienie.

– To znaczy?

Nieco mocniej zacisnął dłoń w pięść, chwilę później jednak puszczając ramiączko od plecaka.

– To znaczy, że.. – błądząc wzrokiem po ziemi, Tsugaru z trudem szukał odpowiednich słów. – ..żebyśmy się przez jakiś czas nie widywali.

Przez kilka sekund – które bardzo się ciągnęły – żadne z nich się nie odzywało. Tsugaru po prostu czekał na odpowiedzieć, podczas gdy Psyche powoli trawił usłyszane właśnie słowa.

– Zrobiłem coś nie tak? – spytał w końcu.

Tsugaru dość mocno przygryzł wnętrze swojego policzka.

Nie patrz na niego. Nie patrz na niego. Nie patrz na niego…

Powtarzał to sobie w głowie jak mantrę, dalej uparcie wpatrując się przy tym w podłogę.

Czuł dziwną gulę w gardle. Miał wrażenie, że jeśli się spróbuje się odezwać, to nie uda mu się wydobyć z siebie żadnego dźwięku, dlatego tylko pokręcił głową na boki.

– Więc dlaczego..?

Nie udało mu się. Gdy usłyszał, że głos Psyche lekko się załamuje, nie mógł się powstrzymać i na chwilę podniósł na niego wzrok. Gdy zobaczył zranione spojrzenie różowych oczu bruneta, poczuł się tak, jakby ktoś mocno uderzył go w brzuch.

– Po prostu… – Tsugaru urwał. 

Po prostu co? Dlaczego to przerywał? Dlaczego tak dokładnie chciał odsunąć od siebie bruneta? Gdy myślał o tym wczoraj wieczorem, miało to zdecydowanie więcej sensu niż teraz. 

– Um.. – zmarszczył brwi. – Bo… – ułożenie mającego jakikolwiek sens zdania było zaskakująco trudne. – Potrzebuję.. przerwy.

Brawo, w końcu udało mu się wysłowić.

– Dlaczego?

Milczał.

– Tsugaru?

Psyche dalej naciskał.

– Tsugaru, mo… możesz mi odpowiedzieć?

Blondyn pokręcił głową na boki. – Nie umiem – powiedział w końcu.

– Nie umiesz odpowiedzieć? – tym razem brunet zareagował nieco szybciej.

Tsugaru jeszcze raz pokręcił głową. Kątem oka zauważył, że brunet zaciska dłonie w pięści. Najwyraźniej był zły.

– Nie możesz, bo nie chcesz? Czy nie możesz, bo nie wiesz?

Naprawdę nie wiedział, co odpowiedzieć. Przez chwilę nawet nie miał pojęcia, co właśnie usłyszał. Kompletnie nie rozumiał pytania. Jego mózg nie nadążał za tym, co się działo, a wolał wcale nie odpowiadać, niż robić to bez zastanowienia. Dlatego właśnie dalej milczał, licząc na to, że może brunet sobie odpuści i przestanie zasypywać go tymi wszystkimi pytaniami. 

– Tsugaru!

Blondyn nieco się wzdrygnął, gdy Psyche podniósł na niego głos. W dalszym ciągu wbijał wzrok w podłogę. Znalazł sobie na niej małą plamkę i nie odrywał od niej wzroku.

Głębokie westchnienie, zaciśnięcie ust w wąską linię, rozluźnienie i ponowne zaciśnięcie pięści… – Zależy ci w ogóle? – spytał brunet.

Choć tym razem naprawdę powinien coś powiedzieć, Tsugaru dalej nie odpowiadał. Nie chciał tu być, nie chciał nic mówić… chciał po prostu wrócić już do domu i mieć to wszystko za sobą.

Kolejne westchnienie Psyche brzmiało tak, jakby on sam też miał już dość tej rozmowy. – Tsugaru, naprawdę nie chcę na ciebie krzyczeć – powiedział po chwili ciszy. – Więc możemy o tym porozmawiać jutro?

Skinął głową.

– W takim razie do jutra?

Tsugaru nadal nie podnosił wzroku. Naprawdę nie chciał po tym wszystkim patrzeć Psyche w oczy.

– Do jutra.. – odpowiedział mu i nieco poprawił swój zjeżdżający z ramienia plecak.

– Uważaj na siebie.

***

Spojrzał na znajdującą się przed nim żółtą linię. Z głośników dobiegał właśnie głos pani, która mówiła, aby – do czasu zatrzymania się metra i otworzenia jego drzwi – jej nie przekraczać. 

Zainspirowany zastrzeżeniami swoich rodziców, postawił na linii stopę. 

Nic więcej. Tylko ją postawił i przez jakiś czas wpatrywał się w swojego trampka. 

Jego rodzice prawdopodobnie nawet nie zdawali sobie z tego sprawy i nie dopuszczali do siebie takiej myśli, ale gdyby Tsugaru naprawdę chciał się zabić, to już dawno by to zrobił. Utopiłby się nad morzem, nałykałby się jakichś tabletek, podciąłby sobie żyły… albo przekroczyłby żółtą linię, na której właśnie wstał. 

Możliwości było naprawdę wiele, ale Tsugaru nie chciał wypróbowywać żadnej z nich, dlatego zdjął stopę z linii.

Może i nie widział w swojej dotychczasowej wegetacji… egzystencji sensu, ale nie zmieniało to faktu, że chciał, aby mu się polepszyło. Chciał tego i liczył na to. Chciał znaleźć sobie w życiu jakiś cel, choć tak naprawdę nie miał nawet pewności czy mu się to uda.

Przygryzł swoją dolną wargę i wraz z innymi ludźmi wszedł do metra.

„Ale tak strasznie do siebie nie pasujecie” – przypomniał sobie słowa swojej koleżanki z klasy.

No właśnie. Tak strasznie do siebie nie pasowali.

***

Tsugaru obudziło piknięcie telefonu. Normalnie pewnie wcale by go nie usłyszał, ale tej nocy jego sen był dość płytki. Niechętnie przekręcił się na bok i sięgnął po swoją komórkę. Po tym jak wychylił się z pod kołdry, mocno zmrużył oczy i z trudem odczytał smsa. Choć suwak z jasnością był  przesunięty maksymalnie w lewo, światło wyświetlacza i tak mocno raziło go w oczy.

[Dlaczego nie ma cię w szkole?]

Dlaczego? No właśnie. Dlaczego nie ma go w szkole…

Nie wiedząc co odpisać, zamknął oczy. Chciał się nad tym chwilę zastanowić, ale nawet się nie zorientował, kiedy znowu zasnął. Po pięciu minutach obudziło go kolejne głośne piknięcie telefonu, a także i wibracja. Pobudka nie była przyjemna. Tsugaru mocno podskoczył, czując jak jego serce przyspiesza. Przestraszył się.

[Mieliśmy porozmawiać] – kolejna wiadomość od Psyche sprawiła, że blondyn przypomniał sobie, czemu wczoraj wieczorem specjalnie zapomniał o nastawieniu budzika. Okłamał też rodziców, że odwołano im pierwszą lekcję, żeby przypadkiem nie obudzili go przed pójściem do pracy tak jak wczoraj.

[Nie chcę rozmawiać] – odpisał szybko i wyciszył telefon. Odłożył go z powrotem na stolik. Zakrył się znowu kołdrą i próbował dalej spać, ignorując dwie lub trzy wibracje, które później usłyszał.

Obudził się dopiero kilka dobrych godzin później. Przetarł sobie oczy i po kilku minutach bezczynnego leżenia w końcu wyszedł z pokoju. Kiedy mył w łazience zęby, usłyszał dźwięk przekręcanego w zamku klucza.

Ze szczoteczką  w buzi, Tsugaru wychylił głowę z łazienki.

– Hej – mruknął.

Ściągający właśnie buty Kichirou, zmarszczył brwi. – Nie w szkole? – nie wyglądał na szczególnie przejętego, ale z całą pewnością nieobecność syna nie była mu obojętna.

Tsugaru wyciągnął z buzi szczoteczkę. – Zaspałem.

– Jest czternasta – mruknął jego tata, spoglądając na swój zegarek.

Blondyn odruchowo wzruszył ramionami. – Nie mogłem zasnąć do trzeciej.

Kichirou lekko rozchylił usta ze zdziwienia. Nie spodziewał się takiej odpowiedzi, ale jeśli Tsugaru naprawdę poszedł spać tak późno (lub wcześnie? – zależy jak na to spojrzeć), to nawet i lepiej, że się wyspał, zamiast pójść do szkoły jak zombie.

– Co robiłeś tak długo? – spytał z niedowierzaniem. 

– Patrzyłem w sufit, ale potem zacząłem grzebać w Internecie.

– Mam ci na noc wyłączać wifi? Ile ty masz lat, skoro nie wiesz, że noc jest od spania? 

– To nie tak, że nie spałem, bo siedziałem w internecie..

Zmęczonemu pracą i nadal o niej myślącemu Kichirou wyraźnie trudno było zrozumieć Tsugaru.

– Więc jak? – spytał, nieco się niecierpliwiąc. Ściągnął już swoją marynarkę i właśnie luzować krawat. Chwilę później zaczął czegoś szukać w swojej teczce. 

– No właśnie mówię, że odwrotnie. Siedziałem w Internecie, bo nie mogłem spać. Chciałem się tym trochę zmęczyć.

– Mmm.. no dobra, ok – powiedział, nie chcąc już dalej drążyć tematu. Jeśli Tsugaru tak mówił, to tak było. Nie miał powodu, aby mu nie ufać. – Zeskanuj mi to na mojego laptopa, a ja zrobię coś do jedzenia, ok? – spytał, podając synowi kilka kartek. – Umieram z głodu.. 

Tsugaru skinął głową. – Zapisać w pdf-ie?

– Mhm, na pulpicie – po powiedzeniu tego, Kichirou położył teczkę w przedpokoju i zniknął w kuchni.

Blondyn natomiast włożył szczoteczkę znowu do buzi i dokończył mycie zębów. Kiedy wziął już z teczki taty laptopa i podłączył go do skanera przy biurku w salonie, z kuchni zaczęły dobiegać ładne zapachy. Lekko się do siebie uśmiechnął, starając się odgadnąć, co takiego robi jego tata. Stawiał na naleśniki.

– Kiedy wróci mama?! – zapytał na tyle głośno, aby usłyszał go tata.

– Mówiła, że po pracy pojedzie do babci – Kichirou nie musiał podnosić głosu, ponieważ nieco wychylił się z kuchni.

– Mmm… – mruknął cicho Tsugaru, przekładając kartki.

Gdy skończył, obiad był już gotowy i tata zawołał go do kuchni. Nie mylił się. Naleśniki.

– Jedna z niewielu rzeczy, których twoja mama nie robi lepiej ode mnie – mruknął z dumą Kichirou.

Tsugaru słabo się uśmiechnął. Nie miał żadnej odpowiedzi, więc tylko zajął miejsce przy stole i zaczął smarować swojego naleśnika miodem. Po jakimś czasie zorientował się, że tata trochę dziwnie na niego spoglądał, więc lekko uniósł w górę brew.

– No co? – spytał.

– Nic, nic.. – opowiedział szybko Kichirou. – Tylko… 

– No to nic czy jednać coś? – jeden z kącików ust Tsugaru lekko uniósł się w górę. 

– Oj, nie czepiaj się – wywrócił oczami tata, ale mimo to sam się uśmiechnął. – Chodzi mi o to, że.. – uśmiech znikł. – Jakoś tak nieciekawie wyglądasz.

Tsugaru nie wiedział, jakiej odpowiedzi oczekiwał jego tata. Nieświadomie lekko zmrużył oczy.

– Dobrze się czujesz?

Blondyn słabo westchnął i pokiwał głową, choć tak naprawdę było to kłamstwem. – Na pewno lepiej niż wcześniej.

– Hmm.. no tak – Kichirou się uśmiechnął. – To dobrze.

***

– Nie wyglądasz najlepiej – stwierdził Akabayashi, tak jak ostatnio, stawiając przed Tsugaru ciepłą herbatę. Zajął swoje miejsce przy biurku i przez chwilę uważnie przyglądał się blondynowi.

– Nie czuję się też najlepiej.

– Źle spałeś? – spytał, spoglądając przy tym na drobne sińce pod jego oczami. 

– Też – blondyn skinął głową.

– „Też” czyli, że to nie jedyny powód?

– Nie mam apetytu, czuję się gorzej, robię rzeczy, których nie rozumiem… – Tsugaru wymusił uśmiech, który wyglądał dość smutno i pokręcił głową na boki. – Wszystko psuję.

– Czyli działasz pod wpływem emocji?

– Chyba tak..

– No dobra, czyli coś zepsułeś – westchnął rudzielec i nieco odchylił się na krześle. Jego plecy zetknęły się z oparciem. – Opowiadaj.

– Bo.. Psyche… on jest…

– Twój chłopak?

Tsugaru nieco szerzej otworzył oczy.

– Uznam to za tak – Akabayashi uśmiechnął się wyrozumiale. – Wydaję mi się, że gdybym tego nie powiedział, to dalej nieudolnie udawałbyś, że to tylko przyjaciel.

Gdyby miał lepszy humor, Tsugaru prawdopodobnie by się zarumienił.

– Właściwie to nie wiem czy nadal jest moim chłopakiem, bo powiedziałem mu, że chcę przerwy..

– Przerwa to jeszcze nie koniec, nie? Nadal jest twoim chłopakiem, nie martw się o to – Akabayashi uśmiechnął się lekko, wyraźnie chcąc go tym samym pocieszyć. – A dlaczego chciałeś przerwy?

– Nie wiem… – Tsugaru pokręcił głową na boki.

– Na pewno wiesz – mówiąc to, rudzielec wsparł swój podbródek na dłoni, łokieć opierając przy tym o blat biurka. – Tylko pewnie nie chcesz powiedzieć. Ostatnio mówiłeś, żeee.. – Akabayashi zerknął do swoich notatek. – Że jesteś na siebie zły, bo udziela mu się twój zły humor i chyba go wykorzystujesz. Rozważałeś też odcięcie się od niego, ale doszedłeś do wniosku, że za bardzo byś go tym zranił. Doszliśmy razem do wniosku, że samotność źle na ciebie wpływa, a towarzystwo Psyche dobrze. Więc skąd ci przyszło do głowy tak nagłe odcięcie się od niego?

Tsugaru wyraźnie się spiął, gdy to usłyszał. – Pan zapisuje to, co mówię? – spytał, nagle czując się z tą myślą bardzo niekomfortowo.

– Nie wszystko – Akabayashi wzruszył ramionami. – Tylko to, co wydaje mi się ważnym. W końcu mam pomóc ci poukładać myśli, a nie jestem w stanie wszystkiego spamiętać, co nie?

– N.. N-no tak… – mruknął Tsugaru. Nie do końca mu to odpowiadało, ale miało sens, więc się nie sprzeciwiał.

– Wracając do tematu… wtedy mówiłeś, że nie odsuniesz go od siebie, bo za bardzo byś go tym zranił, ale jednak postanowiłeś to zrobić. Dlaczego? Chcesz sobie udowodnić, że jesteś sobie w stanie poradzić bez niego czy jest jakiś inny powód?

Tsugaru zacisnął dłonie na materiale swoich spodni. Nie podobało mu się to, jak trafne były pytania jego psychologa. Zdecydowanie bardziej podobało mu się unikanie wszystkich niewygodnych tematów, choć doskonale wiedział, że donikąd by go to nie doprowadziło.

– Spytam inaczej… – Akabayashi przestał opierać podbródek na dłoni. – Jak w przeciągu kilku ostatnich dni czułeś się przy Psyche? 

– To znaczy?

– Opisz jednym słowem.

Tsugaru zmarszczył brwi. Tego typu sprecyzowanie pytania wcale nie pomogło mu w zrozumieniu go. Zastanowił się przez chwilę, mimo wszystko próbując znaleźć jakąś odpowiedzieć.

– Przytłoczony – powiedział w końcu.

– Czym?

Kolejne trudne pytanie.

Dlaczego niby musiał mieć na wszystko odpowiedź?

– Nim.

– Dokładniej?

Tsugaru jeszcze bardziej zacisnął swoje dłonie. Akabayashiemu to nie umknęło. Właściwie to każdy zauważyłby jak spięty był blondyn. Nie trzeba było być specjalistą, aby to stwierdzić.

– Na co jesteś zły? – spytał wprost rudzielec.

– Na te wszystkie pytania – w końcu jakaś odpowiedź, z której udzieleniem nie miał problemu.

– Co cię w nich denerwuje? – jak na złość, Akabayashi zadał jeszcze jedno pytanie. Zupełnie jak Psyche.

Niebieskooki przez chwilę nie odpowiadał, po czym słabo się uśmiechnął. – Muszę myśleć, żeby na nie odpowiedzieć.

– Dwa plus dwa?

– Cztery – Tsugaru zmarszczył brwi, wyraźnie nie rozumiejąc, o co chodzi.

– Dwa razy dziewięć?

– …Osiemnaście.

– Ulubiony kolor Psyche?

– Różowy.

– Masz jakieś zwierzę?

– Rybki… – Tsugaru dalej nie rozumiał, ale mimo to automatycznie udzielał odpowiedzi. Liczył na to, żę Akabayashi za chwilę wszystko mu wyjaśni.

– Ile rybek?

Raz.. dwa… nie, zaraz… z imionami będzie łatwiej.. Cheru, Rubi, Binki, Dory, Żółtek… Nemo.. nie, zaraz, bez Nemo. Nemo już nie ma.

– Pięć? – powiedział w końcu. – Chyba pięć..

Akabayashi słabo się uśmiechnął i zaczął przewracać w dłoni swój długopis. – Widzisz jakąś różnicę pomiędzy tymi pytaniami, a tamtymi?

– Umm.. te są proste.

– Bo nie dotyczą one ani ciebie, ani twoich uczuć – wyjaśnił rudzielec. – Ale jesteś tu właśnie po to, żeby to wszystko zrozumieć i sobie poukładać, więc choć tych pytań nie lubisz, to musimy o tym rozmawiać, rozumiesz? Wtedy… cóż, miejmy nadzieję, że będziesz umiał na wszystko odpowiedzieć z taką samą łatwością jak na „dwa plus dwa”.

Tsugaru powoli skinął głową. Spojrzał na swoje dłonie, które do niedawna jeszcze mocno zaciskał w pięści. Ciężko westchnął.

– Więc.. – zaczął znowu Akabayashi. – Co dokładnie przytłacza cię w Psyche?

– Zadaje dużo pytań i cały czas jest szczęśliwy.

– Zazdrościsz mu dobrego humoru?

Tsugaru lekko przygryzł dolną wargę. Nie był pewien. Rzadko kiedy był zazdrosny.

– Chyba nie.

– Czyli nie jesteś pewien..

– No bo.. – wziął głęboki oddech. – To te różnice między nami są takie przytłaczające… Strasznie do siebie nie pasujemy.

– Nie?

– Nie.

– Dlaczego?

Nie wiedząc już jak sobie poradzić, Tsugaru opadł na oparcie fotela, na którym siedział. Jego głowa była odchylona w tył i przez chwilę w ciszy wpatrywał się w sufit. Akabayashi milczał. Cierpliwie czekał na odpowiedź, która nigdy nie miała nadejść.

– Nie chcę już dzisiaj odpowiadać na żadne pytania – powiedział w końcu blondyn.

Przez dalsze wlepianie oczu w sufit nie był w stanie zobaczyć reakcji rudzielca. Usłyszał tylko jego odpowiedź.

– A co chcesz robić przez następne pół godziny? – po kilkunastu sekundach milczenia ze strony Tsugaru, Akabyashi cicho się zaśmiał. – Wybacz, właśnie sobie uświadomiłem, że to też pytanie.

– Niech mi pan coś opowie. – mruknął w końcu Tsugaru, zamykając przy tym oczy.

– Bajkę? – zdziwiony psycholog, jak na złość, zadał kolejne pytanie. – Hm.. ok. – rudzielec podrapał się po głowie, chwilę później jednak się uśmiechnął i poprawił nieco okulary. – Wyobraź sobie, jak chłopak w twoim wieku siedzi sobie w pokoju i zastanawia się czy zrobił coś złego. Coś, przez co osoba, na której bardzo mu zależy, mogłaby się na niego obrazić. Może zrobił coś nie tak? Może coś przeoczył? A może po prostu ta osoba go nie lubi? – kiedy Akabyashi zauważył, że przyciągnął uwagę blondyna i ten uważnie mu się przygląda, lekko się uśmiechnął. – Nigdy go nie lubiła i tak naprawdę nigdy jej na nim nie zależało? Co jeśli temu komuś nigdy nie zależało tak bardzo jak jemu?

– Psyche wcale tak nie myśli.

– Skąd ta pewność?

Tsugaru powstrzymał się przed wywróceniem oczami. – Znowu zadał pan pytanie – mimo to postanowił na nie odpowiedzieć. – A Psyche wie, że mi na nim zależy.

– Twoje zachowanie wskazuje na coś zupełnie innego – Akabayashi pokręcił głową. – Wiesz, ludzie nie czytają ci w myślach. Powiedziałeś, że nie chcesz go przez jakiś czas widywać. Najprostszy wniosek jest taki, że coś ci w nim odpowiada.

– Ale tak nie jest! – Tsugaru zaczynał mieć już dość tej rozmowy.


– Więc mu o tym powiedz. Skoro tak nie jest, to wyjaśnij mu, jak jest naprawdę.

~~~~~~~~~~~~~
Na swoje usprawiedliwienie powiem tylko, że 13 to pechowa liczba xD

Będzie ktoś na Bykonie w Bydgoszczy? Bikoz ges łot, biczys? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ja bendem. 
( ͡° ͜ʖ ͡°)

19 komentarzy:

  1. stęskniłam się, czekałam niecierpliwie ! niestety na Bykonie mnie nie będzie :/ i dziękuje za kolejny rozdział, weny życzę ~

    OdpowiedzUsuń
  2. Miszu...
    Dodałaś go ...w moje urodziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo~ W takim razie zaległe życzenia! Wszystkiego Najlepszego :D

      Usuń
  3. Przeczytałam właśnie po raz trzeci twój "Zakład", fic z moją ulubioną sceną seksu w całym morzu innych...
    Teraz pozostaje ci wyłącznie piszczeć z radości (oraz, rzecz jasna, pisać dalej "Rybki").

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż, na rozdział trzeba było trochę poczekać. Ale muszę przyznać, że dość szybko mi to minęło, bo długo mnie nie było. W domu, w internecie i tak dalej. No i z komentarzem też jestem spóźniona, bo dopiero niedawno powróciłam do świata ''żywych''. (W internecie nikt nie żyje, nie oszukujmy się)
    Rozumiem złość Tsugaru na to, że wszyscy zadają dużo pytań i to okropnie irytujące. Całkiem niedawno miałam taki okres w życiu, że każde pytanie mnie wkurzało. Nawet zwyczajne ''co u ciebie słychać?''. Na co można po prostu odpowiedzieć: ''nic''. Chociaż to zazwyczaj jest kłamstwem. Więc jak czytałam ten rozdział, wróciły do mnie wspomnienia o tym okresie. I musiałam na chwilę przerwać, bo za bardzo postawiłam się w sytuacji Tsugaru. I denerwowały mnie pytania, które on dostawał. To ma sens? Nah, to good xD
    Jest mi szkoda Psyche, bo on niczego nie rozumie i pewnie myśli, że to jego wina. Akabayashi ma rację. Nikt nie siedzi w głowie Tsugaru i nie wie tego, co on. Dlatego mam nadzieję, że Tsu zbierze się na odwagę i o wszystkim z Psyche porozmawia. Trzymam za niego kciuki, bo sama wiem jak ciężko jest powiedzieć komuś o tym, co cię gryzie. Szczególnie, kiedy nie do końca się to rozumie.
    Nadal mam nadzieję, że Tsugaru nie postanowi popełnić samobójstwa. Bo ja liczę, że ta historia będzie miała happy end. Chociaż to też jest pojęcie względne, bo dla każdej postaci ''happy end'' może być inny.
    Cieszę się, że charakter opowiadania nadal się nie zmienił. Po przeczytaniu każdego rozdziału trzeba się nad nim trochę zastanowić. No i dobrze, że jest tyle przemyśleń Tsugaru. Wtedy można go trochę zrozumieć. Bo z perspektywy Psyche to naprawdę wygląda jakby Tsugaru nie zależało i po prostu go ten związek ''znudził''. Jednak jakbym była ich koleżanką, najprawdopodobniej stanęłabym po stronie Psyche. No bo nie siedzę w głowie Tsugaru i nie mogę wiedzieć, że jemu zależy. Więc nie mogę stanąć po jego stronie i trochę mu pomóc w uratowaniu jego sytuacji życiowej. W tym momencie są dwie zranione osoby, ale w różny sposób. No i muszę przyznać, że Psyche zaskoczył mnie tym, że podniósł głos. Przez chwilę nawet myślałam, że będzie się bił z Tsugaru.
    W ''Rybkach'' bardzo podobają mi się rozmowy Tsugaru i Akabayashiego. Tsugaru jest potrzebny ktoś, kto go nakieruje i nakieruje go dobrze. No i nadają opowiadaniu nieco inny klimat. Kojarzy mi się to z przerywnikami, jakie były w grze ''Until Dawn''. I tam był ten gość, któremu głos podkładał Peter Stormare. Mam nadzieję, że nie zmieniłam mu nazwiska. No, ale. Przez te sceny z ''Until Dawn'' nie mogę myśleć, że Akabayashi jest normalnym psychologiem. Wydaje mi się, że ma jakiś ukryty motyw i wykorzystuje chorobę Tsugaru xD I w ten sposób robię z tego jakiś dziwny horror.
    Mam nadzieję, że na nowy rozdział przyjdę punktualnie i nie będę musiała znowu zniknąć z internetowego życia. Mam nadzieję, że ty też nie znikniesz.
    Życzę dużo zdrowia i weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lol, trochę się rozpisałam. I zapomniałam skopiować komentarza, więc dobrze, że tym razem wszystko zadziałało ładnie i nigdzie mi nie zniknął xD

      Usuń
    2. OMG, kocham te przerywniki z Until Dawn <3 super były~ Nie mam pojęcia czemu, ale kompletnie o nich zapomniałam xDD

      Usuń
  5. Hejka, mam takie pytanko. Kojarzysz Alexe? Masz z nią może jakiś kontakt? Albo kontakt do niej xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojarzę. Czytałam jej bloga i komentowałam, a ona czytala i komentowała mojego. Poza tym, nie miałyśmy jednak bliższego kontaktu, więc nie jestem w stanie pomóc :c nie wiem, co się z nią stało

      Usuń
  6. Nadzieja umiera ostatnia. Shizaya zbrzydła mi jak nic innego, ale nadal jestem ciekawa dalszych losów Tsugaru, no i kocham jak piszesz - złoto.
    Pozdrawiam i czekam cierpliwie

    OdpowiedzUsuń
  7. Przy tak dużej ilości czytelników mógłabyś napisać jakieś informacje..nawet jeśli porzucasz serie. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *kiedy nie jesteś pewna czy Miszu to chłopak czy dziewczyna* :D

      Usuń
  8. Gdzie jest moja kontynuacjaaaaaa halooooooo

    Jak bardzo nie mogłam przetrawić całego paringu PsyTsu/TsuPsy (jeden kij) odkąd ich poznałam, jak bardzo nie mogłam nic związanego z nimi czytać, tak bardzo kocham to opko i twoją interpretację postaci. Heeej, nie rób mi tego! :< Będę tu wpadać i sprawdzać regularnie.
    PS. Reszta twoich opowiadań czy szocików to też jedne z najlepszych jakie czytałam jeśli chodzi o Shizayę, więc błagam jeszcze raz - wróć, albo chociaż znak życia daj! <3
    PS2. Tłumaczenia też się wyśmienicie czyta huehue

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam nadzieję, że ta seria jeszcze nie umarła, bo to moja trzecia ulubiona że wszystkich Twoich, Miszu, mój mistrzu.

    OdpowiedzUsuń
  10. WRACAJ OH GOD PRAGNĘ KONTYNUUACJI MY SENPAI

    OdpowiedzUsuń
  11. O wow, nadal nic, może umarłaś. Mały kleszcz będzie smutny. Wróć. On i tak jest bardzo smutny. Ja też jestem. Jestem samotna. Chcę poczytać o kimś, kto nie zostawi osoby którą kocha, więc... Szczęścia bohaterą. Wróć.

    OdpowiedzUsuń